Prolog
„Milczenie też tworzy przemoc.” – „Unicestwienie” – Jeff VanderMeer.
*****
Było upalne lato. Uczniowie liceum spędzają czas na wakacjach organizowanych przez szkołę. Przyszłe klasy maturalne spędzają czas na Mazurach.
Antonina siedziała na pomoście nad jeziorem i moczyła nogi. Dziewczyna znalazła chwilę na odpoczynek od zgiełku, które odbywało się w domkach letniskowych wynajętym dla uczniów i opiekunów przez szkołę. Nowakowska uwielbiała ciszę i spokój. Cieszyła się z tego wyjazdu, bo mogła spędzić czas z przyjaciółmi, ale także miała spokój od bardzo wymagającego ojca.
Gdy popatrzyła na drzewa rozmieszczone na brzegu, zauważyła swojego kolegę z klasy. Przystojny brunet o jasnobrązowych oczach. Uśmiechnęła się i postanowiła się odezwać.
– Jak widać to nie tylko ja lubię przebywać sama – zaśmiała się szatynka o piwnych oczach. – Co słychać? Długo tu jesteś?
– Co to się stało, że wielmożna pani się odezwała? – Zapytał z ironią w głosie Maks. – Siedziałem tu już wcześniej, zanim przyszłaś.
– Od czegoś trzeba zacząć – szatynka wstała i chwilę później zeszła z pomostu. – Powinniśmy wracać, bo za chwilę nauczyciele się będą martwić – chłopak zszedł z drzewa i przystanął koło Tosi.
– Pamiętasz jak zawsze próbowałaś nawiązać ze mną kontakt na początku liceum? – Zapytał niepewnie starszy o niecałe dwa miesiące chłopak. Antonina pokiwała głową, że tak. – A ja cię odtrącałem, bo myślałem, że jesteś dwulicową, nadętą bogatą dziewczyną lubiącą bawić się uczuciami innych – wyznał, co Nowakowską bardzo zaskoczyło.
– Nie wiedziałam, że tak o mnie myślisz – dziewczyna lekko posmutniała. – Ale cieszę się, że w końcu mi o tym powiedziałeś. To już jest jakiś progres. Nie wiem jak ty, ale zmywam się z stąd – powiedziała Tosia i ruszyła w stronę domków.
Maksymilian uśmiechnął się i także ruszył za swoją koleżanką …
*****
Nastał późny wieczór. Licealiści zebrali się przy ognisku i wspominali ostatnie dwie klasy. Po wakacjach rozpoczynają ostatni rok i będą klasą maturalną. Będą musieli wziąć się do nauki, co i tak nauczyciele będą ich pilnować. Bawili się świetnie i każdy był zadowolony z tego wyjazdu, bo nawet nauczyciele ich tak nie pilnowali i pozwalali na dużo rzeczy.
Antonina dopiła piwo, powiadomiła swojego chłopaka z którym chodziła dopiero trzy miesiące, że idzie przejść się, wstała i ruszyła w stronę lasu. Otrzymała wiadomość od Maksymiliana, że chce z nią porozmawiać. Od razu się zgodziła i umówili się nad jeziorem, tam gdzie spotkali dziś. Uśmiechnięta udała się tam.
Nie spodziewała się, że ktoś za nią szedł. A był to jej chłopak Kacper. Licealista chciał wykorzystać sytuacje i kochać się z nią, co od początku ich związku pragnął. Ale Tośka zawsze miała wymówki bo nie chciała tego robić.
Zaszedł ją od tyłu i przytulił się do jej pleców na co dziewczyna się przestraszyła. Odepchnęła go, ale ten ponownie ją złapał i popchnął lekko na drzewo.
– Nie bój się i nie krzycz – wysoki blondyn zakrył jej usta. – To ja, kochanie. Przepraszam nie chciałem cię przestraszyć.
– Jesteś głupi, czy nienormalny?! – Licealistka była zła na swojego chłopaka.
– Oj przepraszam cię kochanie – blondyn uśmiechnął się i pocałował ją w policzek. – Nie złość się, bo złość piękności szkodzi. A ty piękna jesteś, słońce – teraz pocałował ją w usta.
Kacper chciał w końcu wykorzystać okazję by kochać się z Antoniną. Jego ręka powędrowała pod bluzkę dziewczyny i zaczął muskać palcami jej brzuch, a później kierował się coraz to wyżej. Szatynka nie mogła dopuścić do czegoś więcej, bo wiedziała, że on jest z nią dla popularności w szkole i, że zakończą to zaraz po zakończeniu szkoły. Ona także go nie kochała i nie pragnęła wiązać się z nim na stałe. Ale także nie chciała by zobaczył jej posiniaczone ciało. Mieli po prostu układ, który on chciał teraz zmieniać.
Nowakowska nie chciała by wszyscy dowiedzieli się, że jest bita przez ojca, który bardzo dużo od niej wymaga. A ta wycieczka była dla niej uwolnieniem od ojca tyrana i zregenerowanie sił. Mimo wszystko kochała go, ale też nienawidziła.
Tośka zebrała siły w sobie i odepchnęła Markowskiego od siebie. Nie mogła dopuścić do tego, musiała się jakoś bronić.
– Co ty robisz?! – Była wściekła na chłopaka.
– Nie udawaj cnotki – Kacper podszedł ponownie do niej. – Jesteśmy już chwilę ze sobą, a ty nie chcesz podjąć żadnego kroku w tym celu. Ja nie będę czekać w nieskończoność.
– Nie tak się umawialiśmy!
– Nie obchodzi mnie już ten układ, chcę czegoś więcej!
Pomiędzy parą wywiązała się ostra kłótnia. Jako że chłopak jest silniejszy to przyparł mocno Antosie do drzewa i zaczął się do niej dobierać. Na początku dziewczyna się broniła i wołała o pomoc, ale później kiedy zdała sobie sprawę z tego, że nie da mu rady to poddała się. Chłopak zaczął ją rozbierać, a potem jego ręką powędrowała w jej intymne miejsce.
Kiedy Nowakowska myślała, że to już jej koniec i Markowski zrobi z nią to co od tak dawna pragnął, to ktoś go od niej odciągnął. Był to Maks, który czekając na dziewczynę nad jeziorem usłyszał wołanie o pomoc. Więc szybko przybiegł, ratując dziewczynę.
– Czy ciebie powaliło, Krajewski! – Krzyknął zły Kacper. – Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy i uciekaj stąd jak najszybciej.
– To ty nie masz czego tu szukać, więc spadaj! – Blondyn chciał uderzyć Maksymiliana, ale ten zrobił unik i sam uderzył go mocno z pięści w brzuch. Na co ten zgiął się z bólu. – Spierdalaj, ale już!
– Pożałujecie tego! Obydwoje! A z nami koniec, Tośka!
Do przestraszonej Tosi nic nie docierało. Dziewczyna byłą bardzo przestraszona. Maks nie naciskał na koleżankę i czekał jak się ocknie i będzie normalnie funkcjonować. Ściągnął z siebie bluzę i okrył nagie oraz bardzo posiniaczone ciało dziewczyny. Zdziwił się, bo te sińce nie mogły powstać z niedawnej sytuacji. W tej chwili obiecał sobie, że musi poznać lepiej Antoninę i pomóc jej. Domyślał się, że ktoś stosuje wobec niej przemoc. Sam znajduje się w podobnej sytuacji.
Kiedy tylko młodsza uczennica doszła do siebie. Była wdzięczna koledze i podziękowała mu. Powoli ubrała się i z małą pomocą bruneta ruszyli na pomost. Antosia nie chciała jeszcze wracać do innych, więc poprosiła Maksa o to by spędzili czas razem i ochłonęli po tym wszystkim.
Będąc na miejscu usiedli na pomoście i przez dłuższy czas milczeli. Dziewczyna po jakimś czasie postanowiła się odezwać.
– Dziękuję, że mnie uratowałeś. Ogólnie za wszytko …
Komentarze
Prześlij komentarz